Budgie: Parents | Rodzice

Gdyby nie P. Kaczkowski, pewnie Budgie nie byłby u nas znany i tu tego tekstu by nie było. A przecież byłaby to wielka szkoda. Warto posłuchać i się zasłuchać.

When i was a little boy,
they would say to me
Don`t go in the world and play,
it`s bad company
All they had was child and faith,
Let him grow and let him wait
Just to find what it was to be free
Now i`m over twenty one,
growing up i`ve had my fun
And i know it`s got to be
Baby lying in a womb,
are you free or in a tomb?
Let me in i feel i wanna cry

Oh that road is there
Oh that road is there
Come on back, back

Wash your hands and up to bed,
Mind your manners or you`re dead
Mind the cars `cause you`ve got school on monday
Put my trust in god,
who is he? i know not what
Something mummy said to me one sunday
Maybe love is life but life is not
something i need plenty of
Oh i wish i`d never lived a day
Now there`s no one near me now,
tell me what to do and how
Take me let me sing my cares away

Oh that road is there
Oh that road is there
Come on back, back

Wash your hands and up to bed,
Mind your manners or you`re dead
Mind the cars `cause you`ve got school on monday
Black is black and white is white,
Which to choose and which is right
Guide me to a place where i will stay
Wrap me up and keep me warm,
hide myself far from the storm
Sleep and love will keep my mind at rest
Only now i realise,
why my parents had to try
Love you all and keep you all my life

Oh that road is there
Oh that road is there
Come on back, back
Kiedy byłem mały,
tak mówili mi.
Nie odchodź w świat bawić się,
to złe pomysły.
Mieli mnie i nadzieję,
że zrozumiem i dojrzeję,
że znajdę, jak wolnym żyć.
Dwudziestka za mną tuż,
Dojrzałem - zabawy dość już.
I wiem, że tak musi być.
Brzdącu leżący w łonie,
czyś wolny, czyś jak w grobie?
Zrozum to – mam w oczach łzy.

Tam jest ta droga.
Tam jest ta droga.
Wracajmy tam.

Myj ręce i do spania,
grzeczny bądź, cóż nam z drania.
Strzeż się aut, gdy idziesz do szkoły sam.
Sprawili mi chrzest,
ale kim lub czym bóg jest?
Tylko z opowiadań mamy go znam.
Może życia miłość jest sensem,
lecz nie trzeba mi go więcej.
Lepiej nie żyć w tym świecie boskim,
wciąż jestem samotny i tak.
Powiedz, co robić i jak,
przegnaj śpiewem moje troski.

Tam jest ta droga.
Tam jest ta droga.
Wracajmy tam.

Myj ręce i do spania,
grzeczny bądź, cóż nam z drania.
Strzeż się aut, gdy idziesz do szkoły sam.
Czerń to czerń, a biel to biel,
co wybrać, by rację mieć?
Wskażcie mi miejsce, gdzie zostać mam.
Okryjcie, bym czuł ciepło,
chrońcie mnie przed burzą złą,
sen i miłość dadzą ukojenie.
Wreszcie teraz rozumiem,
po co był rodziców trud.
Kocham was. I tak zostanie już.

Tam jest ta droga.
Tam jest ta droga.
Wracajmy tam.