30.08.2014
Trochę żartobliwe, ale czy na pewno? Bo właściwie to też wiersz o miłości.
wtem
czarny kot
stanął mi na drodze
i
prychnął złowróżbnie
po chwili
czarny kominiarz
urwał mi guzik
i
stłukł okulary
a na odchodnym
dał mi w pysk
zza rogu wyszła
czarnowąsata baba
z wiadrami
i
oblała mnie
lodowatą wodą
w końcu
ty powiedziałaś
panu już dziękujemy
i
odeszłaś
w czarną noc
jak tu
nie wierzyć
w złe znaki
magię wróżby
i
kotołaki