|
|
Teatrzyk Zielony Biznesman przedstawia farsę erotyczną w 3 odsłonach pt.Prośby ponad groźby |
Udział biorą: dziekan Wielebny, Adiunkt, Asystentka (prywatnie żona Adiunkta) oraz gościnnie - Tajemniczy Osiołek..
Rzecz dzieje się w wiosenny wieczór na bliżej nieokreślonym wydziale bliżej nieokreślonej uczelni.
Scena 1
Korytarz nieokreślonego wydziału. Z pewnego pokoju dobiegają wiele mówiące dźwięki.
Adiunkt (zainteresowany wiele mówiącymi dźwiękami zatrzymuje się przed drzwiami pokoju): spogląda przez dziurkę od klucza.
Adiunkt: Na wielkiego Kotlera, cóż to za lansowanie marki. Moją żonę chędoży na biurku sam profesor nadzwyczajny i dziekan w jednym!
Adiunkt (zerka jeszcze raz): Zaraz, zaraz. Coś tu chyba nie jest w porządku... No, tak: wazon z kwiatami niebezpiecznie się chwieje. Cóż będzie, jeśli spadnie w najmniej odpowiednim momencie?
Tajemniczy Osiołek (współczująco): Nie martw się, może się jakoś ułoży.
Adiunkt (zerka ponownie): Ha, już się ułożyło...
Scena 2
Korytarz nieokreślonego wydziału. Pod pokojem, z którego dobiegają coraz bardziej interesujące i intensywniejsze dźwięki.
Adiunkt (nerwowo spacerując): Nie, nie, czuję, że nadal coś nie jest w porządku.
Tajemniczy Osiołek (współczująco): No wiesz, twoja żona...
Adiunkt (trąc szczękę): Tak, tak, właśnie. Wszak to moja żona, moje biurko, mój pokój wreszcie. Tak nie może być! Wejdę i porozmawiam jak mężczyzna z mężczyzną.
Adiunkt: puka delikatnie do drzwi.
Dziekan Wielebny (nie przerywając wiele mówiących czynności): Czego, kurwa. Nie widzisz, że jestem zajęty?!
Adiunkt (cichutko): Mam wielką prośbę. Nie na biurku, bo się może porysować...
Dziekan Wielebny: No dobra, dobra...
Dziekan Wielebny i Asystentka (kontynuując wiele mówiące czynności): zsuwają się na podłogę.
Scena 3
Adiunkt (rozglądając się zwycięsko): Ale mu dopieprzyłem!
Tajemniczy Osiołek (mruczy): Taaa, rzeczywiście...
Adiunkt (zacierając ręce): Zawsze mówiłem, że więcej można osiągnąć prośbą niż groźbą. Zachęcony tym budującym przykładem chyba poproszę o podwyżkę.