1.11.2024/Listopad 2024

Troche odniesień do innych moich tekstów. A tu wersja słowa i dźwięki.

Przy cmentarzu tłuste klepsydry,
Cenne zaproszenia dla żywych
W imieniu umarłych i krewnych.
Sądzili, że bóg nierychliwy…

Odlatują jedni po drugich
I zawsze tak niespodziewanie.
Za wierszami ciągną poeci,
Za wekslami parszywe dranie…

Więc znowu przyjdzie wykreślić
Bliskie imię z kartki pełnej dat,
By nie zapomnieć jej, mu życzyć
Wszelkiej pomyślności i stu lat…

Martwe na cmentarnej ścieżce
Leżą cicho kasztanów liście,
Myślimy, co po nas zostanie
W kolejne listopada przyjście…

Kolejne w proch się obrócisz,
Wiersz napisany na kolanie.
Wieniec od koleżanek z pracy
Z twoim ostatnim pożegnaniem…

Licha garstka pyłu na wietrze,
Sprawy wiecznie nierozwiązane.
Na marmur płyną listki ciche
Jak dusze niezapamiętane…

Wciąż zmierzamy na północ, gdzie
Most między brzegami lśni w nocy.
Po co się tam śpieszycie mili
Aniołowie zielonoocy?

Razem nie przepłyniemy Wisły,
Bo czarna mgła i woda czarna.
Na drugiej stronie ludzkie łzy są
Zawsze słone, i pogoda marna…

Odlatują jedni po drugich
I zawsze tak niespodziewanie.
Za wierszami ciągną poeci,
Za wekslami parszywe dranie…