ballada o ruskiej rakiecie
Z serii odlotowych ballad (ta - bardzo na czasie). A tu wersja muzyczna mp3.
pewnej popółnocy za płotem mego domu
spadła z nieba wielka rakieta
model ruski
właściwie spadła na cmentarz
który spokojnie trwał po drugiej stronie ulicy
już nie trwa
dziewięcioro nieboszczyków natychmiast
wyleciało w powietrze
pewnie poszli prosto do nieba
po czym spłonął cały cmentarz
a grobów było tysiąc trzysta czterdzieści cztery
i świeżo wykopana dziura
przygotowana na śp stanisława zza rzeki
szczególnie dobrze sprawdzili się tu
niedawno pochowani nieboszczycy
bo jak mówią najnowsze badania naukowe
obecne pokolenia są nadzwyczaj otłuszczone
więc straż ogniowa nie zdążyła z pomocą
więc ja nie zdążyłem spytać nieżywych
jak tam jest po tamtej stronie
ludzie mówią raczej niezbyt mądrze
człowiek strzela pan bóg pociski nosi
ładny mi bóg niebieskooki
nosić rakiety na nieboszczyków
chociaż może to lepiej niżby
nosił na nieumarłych
ale być może to jakiś buriacki
kto wie jakich tam mają bogów
może akurat lubią nosić ciężary i ogień
wybiegłem przed dom a krzak gorejący
już dogorywał w moim ogrodzie
z drogi pomiędzy cmentarzem i moim domem
podniosłem solidny kawał granitu
z wytartym napisem bóg tak chciał
jutro pojadę nad wschodnią granicę
i rzucę go w kierunku moskwy
jeśli bóg w łasce swej najwyższej
poniesie kamień chyżo i zygzakiem
by nie dać się zestrzelić wspaniałej
ruskiej obronie plot
to niechybnie pierdolnie on
w najważniejsze okno jebanego kremla
nu ruski pogadi